”Westworld” zwiastun serialu dla widzów dorosłych | HBO

''Westworld'' - HBO

Najnowszy serial ”Westworld” wyprodukowany przez HBO zadebiutuje na stacji HBO oraz platformie HBOGO 2 października bieżącego roku.

Twócami serialu ”Westworld” są Jonathan Nolan (scenarzysta ”Interstellar, ”Prestiż”) oraz Lisa Joy. Obsada serialu prezentuje się imponująco, w głównych rolach wystąpili: Anthony Hopkins, Ed Harris, Evan Rachel Wood, James Marsden, Thandie Newton, Jeffrey Wright, Tessa Thompson, Rodrigo Santoro, Ben Barnes. Poniżej zwiastun serialu przeznaczony tylko dla widzów dorosłych.

https://www.youtube.com/watch?v=niFjn-uax3M

Westworld to specjalistyczny i bardzo nowoczesny park rozrywki gdzie każdy człowiek może spełniać swoje najskrytsze, najmroczniejsze marzenia. Park prowadzony jest przez dorktora Roberta Forda (Anthony Hopkins), w parku nie panują żadne reguły ani nie ma w nim żadnych ograniczeń. Pewnego dnia Park napotyka awarię systemu która sprawi ogromne problemy parkowi rozrywki prowadzonego przez dr Roberta. Sezon pierwszy zadebiutuje już 2 października 2016 roku, będzie liczył 8 odcinków.

Zwiastun 6 sezonu serialu ”Gra o Tron”

Zwiastun szóstego sezonu serialu ”Gra o Tron”, pierwszy odcinek pod koniec kwietnia!

Pierwszy odcinek szóstego serialu Gry o Tron zadebiutuje 24 kwietnia bieżącego roku, szósty sezon serialu będzie liczył 10 odcinków, ostatni odcinek zostanie wyemitowany 26 czerwca 2016 roku.

„Kod 100″ – recenzja

Seriale kryminalne to niewdzięczny materiał twórczy. Opatrzony złą sławą gatunek, nie jest skory do zmian, a lepsze produkcje zdarzają się niemiernie rzadko. Częściej natomiast, dostajemy intelektualny śmietnik, tzw. zapchaj dziurę dla kanałów telewizyjnych, które obfitują w powtórki takich „hitów” jak CSI: Miamia, NY, Las Vegas, Cyber itd. Tym bardziej należy choćby odrobinę docenić bardziej wartościowe seriale, które nie tyle wprowadzają powiew świeżości, ile przybliżają widzowi realny świat, który widzą za oknem, okalany dawką brutalności i krwi. Z łatwością można dopatrzeć się rozwagi twórców, którzy zamiast zatrudniać do roli detektywów plastikowe twarze, muśnięte dawką słońca z solarium, wolą postawić w tej roli kogoś wyrazistego, nietuzinkowego i na tej bazie budować jego charakterystykę, a nie na odwrót. Mało znany polskim widzom serial produkcji amerykańsko-niemiecko-szwedzkiej, idealnie wpasowuje się w dość ubogi jeszcze gatunek serialu kryminalnego, z dużą dawka szorstkości i realizmu. Ze względu na to, że przeważająca część aktorów to Szwedzi, ich nazwiska niewiele będą wam mówiły, podobnie jak niewiele mówiły mnie. Jedyną, dobrze znaną twarzą jest występujący w głównej roli Dominic Monagham. Wciela się on w postać detektywa Tommy’ego Conley, gliny z Nowego Yorku, który tropiąc seryjnego mordercę, musiał opuścić Stany i udać się do Szwecji, gdzie najprawdopodobniej przebywa ów sprawca. W zbadaniu zagadkowych zgonów pomaga mu Sztokholmska policja, która wyznacza do tego zadania specjalną grupę, na której czele stoi detektyw Mikael Eklund (Michael Nyqvist). To stary wyga, obecnie odchodzący na emeryturę z powodów osobistych. Przydzieleniu mu roli „niani” dla nerwowego i porywczego Tommy’ego, początkowo nie jest mu na rękę, lecz z czasem Eklund zaczyna rozumieć, że sprawa tajemniczych morderstw nie jest tak prosta, jak mogło się na początku wydawać.

Muszę przyznać, że z początku Monagham wydawał mi się postacią kompletnie nie pasującą do klimatu kryminalnych zagadek oraz mało wiarygodny, jako targany demonami przeszłości policjant. „To ten hobbit?” – pomyślałam, ale w gruncie rzeczy Dominic wypada nieźle na tle świetnych Szwedów, którzy zdecydowanie brylują w tej produkcji. W szczególności aktor wcielający się w postać Mikaela, a także Peter Eggers jako Goran. Obaj aktorzy stworzyli wiarygodne i niezwykle charakterystyczne postaci, które nadają ton temu międzynarodowemu serialowi. Ale „Kod 100” to nie tylko Panowie. Jedna z Pań też odtworzyła barwną i zapadającą w pamięci kreację, pomimo dość młodego wieku. Felice Jankell jako Hanna Eklund, córka detektywa Mikaela wypada zdecydowanie najlepiej z całej żeńskiej obsady. Jej kreacja zagubionej, obwiniającej ojca nastolatki wypada niebywale dramatycznie i realistycznie, a romans z kolegą taty dodaje całej kreacji jeszcze więcej smaczku.

„Kod 100”, zarówno pod względem obsady, jak i fabuły, to naprawdę dobrze skrojony serial, na którego na pewno warto rzucić okiem. Mocnym punktem tej produkcji jest także piosenka z czołówki, klimatem przypominająca do złudzenia te z wejściówek do pierwszej i drugiej części „Detektywa”. „Kod 100” to nie serial wybitny, ale to przyzwoite, wciągające kino, z Hobbitem i kilkoma Szwedami, którzy tworzą całkiem zgrabną opowieść. Nie wiem jak Wy, ale ja czekam na drugi sezon.

”Gra o Tron” zwiastun szóstego sezonu!

Pierwszy zwiastun szóstego sezonu serialu ”Gra o Tron”!

Premiera pierwszego odcinka już szóstego sezonu serialu ”Gra o Tron” odbędzie się 24.04.2016 na kanale HBO oraz platformie internetowej HBOGO. Poniżej pierwszy zwiastun zapowiadający kolejny sezon!

https://www.youtube.com/watch?v=CuH3tJPiP-U

Gra o Tron” to serial na podstawie książkowej adaptacji sagi o tym samym tytule autorstwa R.R. Martina, saga przedstawia walkę  o władzę w królestwie Westereos gdzie spiski, morderstwa są zwykłą codziennością. W najnowszym już szóstym sezonie serialu będziemy mogli podziwiać takich aktorów jak: Lena Headey, Peter Dinklage, Emilia Clarke, Maisie Williams, Sophie Turner, Nikolaj Coster Waldau i wielu innych.

Zwiastun serialu ”Taboo” | Tom Hardy | Ridley Scott

''Taboo'' Tom Hardy

Taboo – najnowszy zwiastun serialu od stacji FX!

Producentami serialu są między innymi Ridley Scott oraz Tom Hardy, reżyserem serialu jest Daniel Espinosa, w rolach głównych wystąpili: Tom Hardy, Oona Chaplin, Richard Dixon, David Hayman, Michael Kelly, Jonathan Pryce, Danny Ligairi.

Serial ”Taboo” opowiada o obieżyświacie James’ie Keziah’u Delaney’u który po 10 letnim pobycie w Afryce powraca do Londynu w 1814 roku, odkrywa tajemniczy spisek zapoczątkowany przez swego ojca.

Data premiery serialu na stacji FX nie jest jeszcze znana.

Zwiastun drugiego sezonu serialu ”Daredevil”

Daredevil sezon 2

Premiera drugiego sezonu serialu ”Daredevil” 18 marca 2016 roku. Przed nami najnowszy zwiastun!

Drew Goddard powrócił na stanowisko reżysera, do głównych ról powrócili także aktorzy z poprzedniego sezonu: Charlie Cox, Rosario Dawson, Elden Henson, Deborah Ann Woll.

Daredevil sezon 2
W drugim sezonie serialu ”Daredevil” zobaczymy postać Punishera!

W drugim sezonie będziemy mogli zobaczyć kolejną znakomitą komiksową postać- ujrzymy Punishera. Postać Fanka Castle’a zagrał Jon Bernthal, poniższy zwiastun w dużej mierze skupia się właśnie na tej postaci.

Serial ”Daredevil” to widowisko produkcji Netflixa, sezon pierwszy zadebiutował w kwietniu 2015 roku.

„Detektyw” – sezon pierwszy i drugi – analiza

Drugi sezon „Detektywa” już za pasem, więc czas na podsumowanie oraz rzut oka na to czy warto porównywać ten sezon do okrzykniętego hitem sezonu pierwszego z genialnym McConaughey oraz Harrelsonem. Obaj aktorzy stworzyli w tym serialu jedne z najlepszych kreacji w karierze, a chemia jaka ich połączyła, była nie do odtworzenia. Sam pomysł kontynuacji, z inną obsadą wydawał mi się początkowo jedynie głupim żartem. Atutów w pierwszym sezonie „Detektywa” jest tak wiele, że nie starczyłoby miejsca, aby wszystkie je dokładnie opisać. Bezsprzecznie, jednym z największych walorów serialu była fabuła i miejsce akcji, które idealnie do siebie pasowały. Morderstwo na tle religijnym osadzone w parnym klimacie Luizjany wypadło nie tylko przekonująco, ale przede wszystkim fascynująco. Niejednokrotnie podczas seansu, mogło się wyczuć mistyczną aurę towarzyszącą, zarówno dochodzeniu prowadzącemu przez Rusta Cohle’a (McConaughey) oraz Marty’ego Hunta (Harrelson), jak i samej egzystencji w prowincjonalnym miasteczku w sercu Luizjany, której kultura i tradycja, w głównej mierze, opierają się na kultach i religii.

Wątkiem, równie istotnym jak samo śledztwo, jest relacja łącząca Rusta i Marty’ego. To twarda męska przyjaźń, rodząca się w pocie i łzach. Rust to człowiek o niejasnej przeszłości, która wypaliła w nim niezwykłe piętno. Trudno jest mu się dostosować do nowej pracy z Marty’m, który zdaje się być kimś z zupełnie innej bajki. Marty to prostolinijny facet, z żoną (Michelle Monagham) i dwiema córkami u boku. Niestety, Marty nie stroni od alkoholu i kobiet, co niejednokrotnie wpędza go w nie lada kłopoty. W pracy natomiast wykazuje się profesjonalizmem, choć rutyna często uniemożliwia mu odpowiednie zanalizowanie sytuacji. Często podąża najmniejszą linią opory, pomijając ważne i istotne wątki. Na tym polu często dochodzi do konfliktu, między nim a jego nowym partnerem Rustym, który do każdej sprawy podchodzi z kamienna twarzą i powagą. Trudna relacja łącząca obu panów już na samym początku, z biegiem czasu jeszcze bardziej się komplikuje, co również kładzie się cieniem na rozwój fabuły i akcji. Dodatkowo, wszystko opatrzone jest świetną ścieżką dźwiękową oraz (jak już wspomniałam na samym początku) genialną obsadą z Woodym i Matthew na czele. Osobiście uważam, że sezon pierwszy, rozpatrując go jako całość zamkniętą i skończoną, należy zaliczyć do jednego z najlepszych seriali wszech czasów.

Popatrzmy więc na sezon drugi, którego formuła jak i sceneria kompletnie różniła się od tego, co mogliśmy zobaczyć w pierwszej odsłonie. Tu mamy do czynienia z trójka detektywów, którzy wśród industrialnych krajobrazów miejskiej rzeczywistości próbują rozwikłać sprawę morderstwa w skorumpowanym świecie politycznych oraz biznesowych oficjeli. Od pierwszej chwili nie mogłam jednak oprzeć się wrażeniu, że wielowątkowość śledztwa wprowadza do serialu nieco zbyt ciężki klimat, przez co sam odbiór może męczyć. Wiele tu nazwisk, nazw miejsc, wielość zdarzeń, zarówno tych teraźniejszych, jak i przeszłych. Wszystkiego jest tak dużo, przez co można odnieść wrażenie przesytu. Autorzy najwidoczniej, bojąc się klapy sezonu drugiego, postanowili zawalić odbiorcę masą informacji mając nadzieję, że przykryją mankamenty serialu, których osobiście nie widzę wiele. Nie mogę jednak napisać, że nie ma ich w ogóle.

Przechodząc więc do minusów, pomijając męczącą wielowątkowość, musimy wspomnieć o obsadzie, której wybór moim zdaniem w większej mierze podyktowany był tym, aby przyciągnąć przed telewizor jak największą rzeszę odbiorców. I to niestety spowodowało, że część aktorów była świetna w swoich rolach a część wręcz przeciwnie. Na pierwszy plan od razu wysuwa się fatalny występ Vaughna, który w roli kryminalisty po przejściach, wypada, delikatnie mówiąc, mało przekonująco. Już przed premierą sezonu drugiego, miałam obawy o występ tego wątpliwej klasy aktora, który moim zdaniem nadaje się bardziej do miernych komedyjek, niż rasowego kryminału. Sama jego kreacja, jak i sposób wypowiadania serialowych kwestii, w moim mniemaniu był niejednokrotnie wręcz karykaturalny, o ile nie komiczna. Nie sądzę, aby taki był zamiar scenarzystów, no ale wyszło jak wyszło. Podobne odczucia mam także do odtwórczyni roli żony Vaughna czyli Kelly Railly. Wiecznie naburmuszona twarz aktorki, nijak współgra z żałosnym występem Vince’a Vaughna, w połączeniu z którym oboje wypadają śmiesznie.

Niemały problem mam także z Kitschem, którego rola twardziela – homoseksualisty nie do końca mnie przekonała. Nie wiem czy problem leżał po stronie scenariusza czy samego aktora, ale moim zdaniem z tej postaci można było wycisnąć o wiele więcej.

Muszę napisać teraz nieco o roli Farrella, który bardzo pozytywnie zaskakuje, bo gra tak, jakby miała to być rola jego życia (podobnie jak Matthew McConaughey w pierwszym sezonie „Detektywa”). Poprzez swój wygląd złego chłopca, kreowana przez niego postać zdeprawowanego, ale wciąż dobrego gliny po przejściach, wypada niesamowicie prawdziwie. Wg mnie postać Raya, to jedna z najlepszych ról w karierze Farrella. Jak widać, z wiekiem wielu aktorów zaczyna rozumieć, że gdy przestaje się grać jedynie buzią, na pierwszy plan wychodzi talent aktorski, którego wartość zostaje podbijana przez dobry wygląd, a nie odwrotnie. I tu mamy wiele podobieństw do Matthew McConaughey, który z kilkoma wyjątkami grywał przede wszystkim w kiepskich produkcjach eksponujących jedynie jego „piękno” zewnętrzne.

Jest jeszcze oczywiście kobiecy akcent, który wprowadza nieco łagodności (żartuję oczywiście). Rachel McAdams gra tu babkę z jajami, z trudną przeszłością i niełatwą teraźniejszością czyli Ani Bezzerides. I tu też mamy miłą niespodziankę, bo dzięki nowej fryzurze udało się wykrzesać z tej kruchej dzierlatki twardą babkę, nie stroniącą od zabaw z nożem. Szkoda jednak, i nie mówię tu tylko o wątku Ani, że nie zostało wyjaśnione co tak naprawdę stało się w przeszłości, co doprowadziło do tego, że detektyw Bezzerides jest tym kim jest. To niestety największy mój zarzut w stosunku do serialu. Wiele wątków zostało rozpoczętych, niestety niewiele z nich ujrzało swój koniec.

Podsumowując uważam, że drugi sezon serialu „Detektyw” sprostał wygórowanym oczekiwaniom, ale jednocześnie uważam, że nie powinno się go porównywać do sezonu pierwszego, bo są to jakby dwa, kompletnie inne seriale. Gdyby nie próba doścignięcia ideału, sezon drugi mógłby być o wiele lepszy. Jednak mimo to i mimo kilku niedociągnięć otrzymaliśmy klimatyczną opowieść, której ostatni odcinek, w przeciwieństwie do analogicznego odcinku sezonu pierwszego, mogliśmy zrozumieć i uznać sezon za zamknięty.

Czy trzeci sezon „Detektywa” powstanie? HBO pozostawia sobie
furtkę otwartą, choć drugi sezon został przyjęty niezwykle chłodno. Życie uczy jednak, aby nigdy nie mówić nigdy, więc czas pokaże. Ja, tym czasem, zachęcam do obejrzenia pierwszych dwóch sezonów „Detektywa”, które dzięki klimatowi oraz fantastycznej ścieżce dźwiękowej, zachwycą niejednego kinomaniaka.

Zwiastun serialu ,,Vinyl” | Martin Scorsese

Drugi zwiastun najnowszego serialu od HBO pt. ,,Vinyl”

Reżyserem paru odcinków jest sam Martin Scorsese, scenariusz do serialu napisał Terence Winter (”Wilk z Wall Street”, ”Zakazane Imperium”). W głównej obsadzie zobaczymy takich aktorów jak: Bobby Cannavale, Olivia Wilde, Juno Temple, Ray Romano, Andrew Dice Clay, Ato Essandoh, Max Casella, James Jagger, Jack Quaid, P.J. Byrne. Premiera serialu nastąpi w lutym 2016 roku.

„Przyjaciele” – recenzja

1 Złoty Glob
6 nagród Emmy
1 nagroda BAFTA
1 nagroda American Comedy Awards
1 nagroda Satelita
2 nagrody Gildii Aktorów Filmowych
6 nagród People’s Choice Award
97 nominacji
10 sezonów
niemal 240 odcinków
Ponad 100 krajów emisjii
… i 10 lat

Ladies and gentlemen – serial „Przyjaciele”. Absolutny faworyt do tytułu najlepszego serialu komediowego wszechczasów, na pewno jeden z najlepszych seriali w ogóle. Serial ten udowodnił wszystkim, że jeżeli ma się świeżych i utalentowanych aktorów, skromna scenografia i ograniczona sceneria nie są wadą lecz zaletą. Fabuła też nie musi być nader wymyślna, jeżeli opatrzy się ją świetnymi dialogami i nieprzeciętnym humorem. Serial „Przyjaciele” to istna perła wśród innych seriali komediowych, który pomimo upływu lat w ogóle się nie zestarzał. Dodatkowo, przez 10 lat trwania produkcji, przez serial przewinęło się wiele wielkich gwiazd ekranu, wśród których znaleźli się m. in. Bruce Willis, Brad Pitt, Julia Roberts, Reese Witherspoon, Jean Claude Van Damme czy Tom Selleck.

„Przyjaciele” to amerykański sitcom, którego pierwszy sezon powstał w 1994 roku. Opowiada on historię 6 przyjaciół z Nowego Yorku – Monici, Rachel, Phoebe, Joey’go, Rossa i Chandlera.

Monica (Couteney Cox) to rezolutna brunetka, która dba o każdy szczegół. To apodyktyczna perfekcjonistka, której pogodne usposobienie łagodzi wymagający charakter. Jedyną sferą życia, której Monica nie jest w stanie uporządkować, to życie uczuciowe, które dla wybrednej bohaterki, jest jak droga przez mękę. Żaden facet zdaje sie nie spełniać w pełni jej wygórowanych oczekiwań. Zawodowo Monica jest kucharzem, aspirującym do zostanie szefem restauracji. Monica jest bardzo pracowita i krok po kroku, dąży do spełnienia swojego marzenia. Współlokatorką Monici jest Rachel (Jennifer Aniston), która właśnie czmychnęła swojemu narzeczonemu sprzed ołtarza. Rachel to typowa, rozpieszczona córeczka bogatego tatusia. Karta kredytowa to jej najlepszy przyjaciel, dlatego ciężko jest jej „zejść na ziemię” i podjąć pracę, tym bardziej, że jej doświadczenie zawodowe kończy się na działalności w liceum. Rachel to piękna kokietka, która zdaje sobie sprawę z tego, że wyglądem jest w stanie zdziałać wiele. To romantyczka, której jednak ciężko przychodzi utrzymanie głębszej relacji z jakimkolwiek mężczyzną. Ulubionym zajęciem Rachel są zakupy, na modzie zna się jak mało kto. Kompletnym przeciwieństwie obu tych Pań jest Phoebe (Lisa Kudrow), która jest dziewczyną inną niż wszystkie. Wyróżnia ją nie tylko ubiór, lecz także, a może przede wszystkim, zachowanie. To ekscentryczka, która kocha zwierzęta, jest wegetarianką, a dla swoich przyjaciół i rodziny zrobiłaby wszystko. Z sześciorga przyjaciół to ona jest najbardziej doświadczona przez życie – tata opuścił ją, jej siostrę bliźniaczkę i mamę, która wkrótce popełniła samobójstwo. Jako dziecko, Phoebe wylądowała na ulicy, przez co potrafi sobie poradzić w każdej sytuacji i nigdy nie narzeka na swój los. Swoim uśmiechem zbywa wszelkie mroki swojej przeszłości i teraźniejszości. Phoebe to wolny duch, który swój czas wolny poświęca graniu na gitarze oraz wymyślaniu coraz to nowszych i dziwniejszych piosenek, takich jak choćby „Kotek śmierdziuszek”.

Czas na Panów, o których także jest sporo do powiedzenia. Ross (David Schwimmer), to starszy brat Monici, którego rodzice zawsze faworyzowali. Inteligentny i zarozumiały Ross, doktor paleontologii nie może poszczycić się ustabilizowanym życiem rodzinnym. Jego żona okazała się lesbijką, a zaraz po swoim coming out’cie okazało się, że spodziewa się dziecka, które zamierza wychowywać nie z Rossem, lecz swoją nową partnerką. Od czasów licealnych, Ross potajemnie kocha się w Rachel, która jako koleżanka Monici, często bywała w ich rodzinnym domu. Ross to także najlepszy kumpel Chandlera (Matthew Perry), swojego współlokatora ze studiów. Chandler to typ „szkolnego błazna”, który jest jednocześnie mistrzem ciętej riposty. To cynik, który swoją ironiczną docinką potrafi zepsuć humor każdemu, kogo spotka. Chandler, to jednak ciepły facet, któremu z powodu trudnego dzieciństwa, ciężko nawiązać i utrzymać jakikolwiek poważny związek (jego tata okazał się gejem, który romansował z lokajem). Chandler pracuje jako analityk w międzynarodowym koncernie, ale do końca nikt nie wie czym się tak naprawdę zajmuje. Wszystkie trudne sytuacje i niesnaski zbywa śmiechem i żartami, które stały się jego bronią przeciwko smutkowi i łzom. Chandler jest obecnie współlokatorem Joey’go (Matt LeBlanc), który jest jego kompletnym przeciwieństwem. Joey to facet, który jest materiałem na najlepszego kumpla, ale żaden kumpel nie przedstawiłby go swojej siostrze. To podrywacz, który żadnej nie przepuści, a swoją włoską charyzmą jest w stanie skruszyć nie jedno lodowate serce. Najważniejszymi rzeczami w życiu Joey’go są przyjaźń oraz jedzenie, którego jest wielkim miłośnikiem, a na pytanie o ulubioną potrawę, odpowie: „kanapki”. Joey jest aktorem, który chętnie zagrałby w jakimś filmie, ale narazie musi zadowolić się rólkami w kiepskich sztukach teatralnych. Pomimo aparycji amanta i życiu lekkoducha, Joey to facet, na którym każdy może polegać.

Głównym miejscem spotkań całej szóstki przyjaciół jest mieszkanie Monici i Rachel lub znajdujące się na przeciwko mieszkanie „chłopaków”, w którym mieszkają wspólnie Chandler i Joey. Cała grupka przesiaduje często w kawiarni o nazwie „Central perk”, w której, w wolnych chwilach Phoebe ujawnia swój talent muzyczny.

Serial „Przyjaciele” (przynajmniej w Stanach) był skazany na sukces. To film o typowej amerykańskiej grupce przyjaciół, która zamieszkuje jedno z najbardziej lubianych przez Amerykanów miasto, czyli Nowy York. Mamy tu także plejadę osobowości, piękne kobiety, fajnych chłopaków i dużo, dużo inteligentnego humoru, który zamiast z sezonu na sezon nudzić, zaczyna coraz bardziej interesować. „Przyjaciele” to wyjątkowy serial, który przez dziesięć lat mógł pochwalić się niesłabnącą, o ile nie rosnącą oglądalnością oraz zainteresowaniem, którym mogli cieszyć się chyba jedynie aktorzy grający w innym szlagierze zza oceanu, „M.A.S.H.”. „Przyjaciele” to serial, który można oglądać bez końca, a żarty, które widzieliśmy już wiele razy, nadal śmieszą z tą samą siłą. Szczerze mówiąc nie jestem do końca pewna z czego wynika tak wielka popularność tego serialu. Może kluczem do sukcesu był kasting, w wyniku którego nie wybrano znanych wszem i wobec twarzy show biznesu, lecz mało rozpoznawalne postaci, które wyróżniała jedna, podstawowa rzecz – miały na tyle dużo, a zarazem mało charyzmy, aby przyciągnąć widza do ekranu, ale co równie istotne, nie przyćmić pozostałej piątki. To było trudne zadanie i wręcz nieprawdopodobne jest, że pomimo tak barwnych i charyzmatycznych postaci, udało uniknąć się postawienia na jedną lub dwie twarze, które pociągną całą resztę… Nie. Tu, siła serialu tkwi w tym, że ta szóstka stanowiła jedność, której każdy element składowy był istotną częścią układanki. Oczywiście, nie można zapomnieć o dialogach oraz scenariuszu, ale gdyby nie aktorzy i niesamowita chemia, która ich połączyła, serialu „Przyjaciele” pewnie w ogóle nie byłoby w Polsce, bo nie przetrwałby próby czasu. A tak, mamy widowisko, które trwało przez całe dziesięć lat, a dzięki wydaniom serialu na blu ray i dvd, oraz emisji w telewizji, możemy oglądać, podziwiać i śmiać się nadal. Szkoda byłoby pominąć ten serial, bo to unikatowe widowisko, które przyniesie wiele śmiechu oraz kilka łez, szczególnie na koniec, gdy uświadomimy sobie, że to naprawdę był ostatni odcinek.

„Luther” – recenzja

luther-tv

„Luther” to brytyjski serial, którego pierwszy sezon powstał w 2010 roku. W tytułową postać Johna Luthera wciela się w nim Idris Elba.

Gra on bezkompromisowego, inteligentnego detektywa, który trapiony wieloma problemami zarówno zawodowymi, jak i osobistymi, z dnia na dzień stara się rozwiązywać skomplikowane zagadki kryminalne. Luther to policjant, którego życiowym mottem staje się hasło, że cel uświęca środki; jest on w stanie wiele poświęcić, aby dopaść kryminalistę, ale nie zawsze po to, aby doprowadzić go przed oblicze sądu. To współczesna wersja „Brudnego Harry’ego”. Niczym tytułowy policyjny wyga Harry Callahan, poszukuje sprawiedliwości tam, gdzie przeciętny glina nigdy nie zagląda. John Luther to bardziej myśliciel, niż policyjny zabijaka, który w przeciwieństwie do lubującego się w magnum Harry’ego, stroni od broni, zdając sobie sprawę z tego, że jego największym orężem jest umysł.

W pilotowym odcinku sezonu pierwszego wszystkie dotychczasowe wartości i przekonania Johna, zostają wystawione na ciężką próbę za sprawę żony Luthera – Zoe, z którą od pewnego czasu jest w separacji (znana z „Gry o tron” Indira Varma) oraz podejrzanej o morderstwo Alice Morgan (Ruth Wilson). Zbrodnia popełniona na rodzicach Alice to pierwsza sprawa przydzielona Johnowi po jego kilkumiesięcznym zawieszeniu, spowodowanym toczącym się przeciwko niemu wewnętrznemu śledztwu, które miało na celu wykazanie, czy próbował on zabić podejrzanego o morderstwo mężczyznę, który to w wyniku upadku z wysokości pozostaje w śpiączce. Relacja Johna z Alice stanie się poniekąd motorem napędowym wielu dalszych zdarzeń w serialu oraz wpłynie ona zarówno na niego jak i na nią.

„Luther” to świetnie obsadzony i zagrany serial, w którym mamy wiele niesamowitych zwrotów akcji oraz kryminalnych łamigłówek. To przede wszystkim jednak doskonale skrojona pod względem fabularnym opowieść, która wciąga widza bez reszty, nie pozwalając ani na moment spuścić oka z ekranu. Jednym w wielu atutów tego serialu z wysp jest zwarta akcja oraz brak zbytniego rozciągania fabuły, która zamiast nudzić, daje nieodpartą chęć ciągłego odkrywania nowych postaci oraz zdarzeń. „Luther” to antidotum na toczącą niczym rak chorobę dzisiejszej telewizji, w której co rusz serwuje się nam ciężko strawne seriale kryminalne, których akcja rozwleczona jest już nie na lata, a na dekady. Niekończąca się jazda jak na kolejce górskiej z tasiemcowymi serialami pokroju „CSI…” sprawia, że seans z krótkim, acz interesującym serialem „Luther” upłynie pod znakiem przyjemności i poczucie dobrze spędzonego czasu. Obiecuję – wszyscy Ci z was, którzy lubują się w kryminalnych zagadkach wielkich miast, będą niezwykle zadowoleni, sięgając po ten serial, którego każdy odcinek to uczta zarówno dla oka, jak i ucha.

„Luther” to nowatorski, zachwycający brytyjski serial, który wprowadza do tego skostniałego gatunku powiew świeżości i autentyczności. To serial na miarę naszych czasów, a że jego akcja rozgrywa się na naszym, europejskim podwórku tym bardziej sprawia wrażenie o wiele bardziej realnego i wiarygodnego. „Luther” to pozycja dla trochę bardziej wymagającego widza, który oczekuje od serialowych produkcji kryminalnych czegoś więcej, niż biegania z pistolecikiem.